poniedziałek 25 Cze
WRÓŻBY NA ŚWIĘTEGO ANDRZEJA
W wigilię św. Andrzeja, tradycyjnie odbywały się wróżby, ale najpierw dziewczęta musiały ukraść drzewo opałowe, garnek i mąkę.
Z mąki i jajek wyrabiano ciasto, każda z dziewczyn odliczała dla siebie trzy kluski, do których wkładano karteczki z imionami chłopaków, a jedną czystą. Ta kluska, która pierwsza wypłynęła na wierzch gotującej się wody, wróżyła zamążpójście za tego chłopaka, którego imię znajdowało się wewnątrz ciasta. Jeżeli wypłynęła kluska z czystą karteczką oznaczało to staropanieństwo. Wróżenie z tzw. „papiyrzanych gałusek” miało miejsce w dzień św. Andrzeja tylko w Niedzicy, a inne wioski przeprowadzały ten obrzęd w dzień św. Łucji – 13 grudnia.
Kolejną wróżbą było zrobienie dwunastu karteczek z imionami chłopaków i jedną czystą. W domu w czasie od św. Łucji do Bożego Narodzenia dziewczyna codziennie o siódmej wieczorem miała wrzucać do pieca po jednej karteczce nie mogąc patrzeć, jakie imię było wypisane, trzynastą karteczkę odczytywała po wigilijnej kolacji i to imię oznaczało jej przyszłego męża.
Następna wróżba odbywała się przy stole, na którym kładziono trzy talerze, a pod nimi pierścionek, mirt i lalkę. Jeżeli dziewczyna wskazała na talerz z pierścieniem oznaczało to wyjście do roku za mąż, natomiast mirt oznaczał staropanieństwo, a lalka nieślubne dziecko.
Inną przepowiednią przyszłości była wróżba z kurą. Przed każdą dziewczyną sypano na podłogę po dwa, trzy ziarna zboża i wpuszczając kurę patrzyły, której najpierw dziobie ziarno to ta najwcześniej wyjdzie za mąż.
Kawalerowie także sobie wróżyli, rozpuszczając ołów i lejąc przez dziurkę od klucza do wody. Klucz musiał być duży najlepiej pożyczony od kościelnego. Z kształtów powstałych po wylaniu ołowiu przepowiadano najbliższe losy, np. strzelba oznaczała żołnierza, pociąg – wyjazd do Ameryki, itp.

artykuł ze zbioru zespołu "Czardasz"
Niedzica 2006