poniedziałek 25 Cze
WIELKANOCNO POLYWACKA
W drugi dzień świąt wielkanocnych odbywa się tradycyjna „polywacka”. Różne jednak były pory polewania. W jednych miejscowościach polewano bardzo wcześnie rano, by zdążyć obejść upatrzone dziewczęta do sumy.
Na sumę dziewczęta szły już wysuszone, wystrojone, a po południu gościły kawalerów. Natomiast w innych polewanie zaczynało się po sumie. Nasi dziadkowie zawsze mówili: bez wielkom omsom, czyli w czasie sumy, dobry katolik nie chodzi do cudzego domu. Widać z jakim szacunkiem odnoszono się do niedzielnej mszy „wielkiej”.
Tradycja każe chłopcom polewać dziewczyny. Mali zazwyczaj polewali garnuszkiem i cieszyli się, kiedy za to dostawali święcone jajko, dobre kołacze, ciastka z foremek. Szli najczęściej od domu do domu , by uzbierać jak najwięcej łakoci. Lubili też robić psikusy koleżankom, jak którąś spotkali na podwórku lub w sieni też lali ile wody starczyło. Kawalerowie z reguły polewali obficie, najwygodniej było polać dziewczyny przy studni. Korzystali też z wody, która często w sieni nanoszona była w dużym, drewnianym szafliku, Żeby gospodyni miała pod ręką. Niektóre panny opróżniały w tym dniu szafliki, zamykały studnie, kryły wiadra z wodą. Inne zaś specjalnie wszystko napełniały, chciały być solidnie polane. Nie do rzadkości należało wyciąganie dziewczyn nad potok lub strugę i oblewanie woda tak, by nie została przysłowiowa biała nitka.
Kiedy kawalerowie przychodzili do domu, dziewczyny częstowały najczęściej trunkiem.
Wieczorem organizowano „potańcówki”. Po długim okresie postu zabawa trwała najczęściej do rana.

artykuł ze zbioru zespołu "Czardasz"
Niedzica 2006